Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Czy „Lex Szarlatan” uderzy w piercerów? Rozkładamy nowe przepisy na czynniki pierwsze

Ustawa potocznie nazywana „Lex Szarlatan” (nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta uchwalona przez Sejm w lipcu 2026 roku) to bez wątpienia jeden z najbardziej gorących tematów prawno-medycznych tego roku. Ponad 5 tysięcy zgłoszonych uwag w toku konsultacji społecznych jasno pokazuje, że sprawa budzi ogromne emocje.

  • dodano: 15-07-2026

Czy „Lex Szarlatan” uderzy w piercerów? Rozkładamy nowe przepisy na czynniki pierwsze

Ustawa potocznie nazywana „Lex Szarlatan” (nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta uchwalona przez Sejm w lipcu 2026 roku) to bez wątpienia jeden z najbardziej gorących tematów prawno-medycznych tego roku. Ponad 5 tysięcy zgłoszonych uwag w toku konsultacji społecznych jasno pokazuje, że sprawa budzi ogromne emocje.

W oficjalnych komunikatach rządowych i nagłówkach medialnych słyszymy o „walce z bezdusznymi znachorami”, „likwidacji groźnego pseudolecznictwa” i „ochronie życia pacjentów”. Kiedy jednak opadnie medialny kurz, kluczowe staje się pytanie: co faktycznie kryje się w suchym tekście ustawy i czy nowe przepisy mogą rykoszetem uderzyć w branżę modyfikacji ciała i piercingu?

Rozkładamy nowe przepisy na czynniki pierwsze – bez politycznego marketingu, wyłącznie na podstawie faktów i analizy prawnej.

Deklaracje rządu vs. Suchy tekst ustawy

Aby zrozumieć, czy profesjonalni piercerzy mają się czego obawiać, musimy zestawić ze sobą narrację polityczną z konkretnymi mechanizmami zapisanymi w noweli.

1. Kto jest celem?

  • Deklaracja rządu: Ustawa ma eliminować z rynku oszustów, którzy bez wykształcenia medycznego podają się za lekarzy, oferują leczenie raka ciecierzycą, leczą autyzm niebezpiecznymi wlewami czy wykonują inwazyjne zabiegi chirurgiczne w prywatnych mieszkaniach.

  • Suchy tekst ustawy: Przepisy wprowadzają szeroką definicję „praktyk pseudomedycznych” oraz „dezinformacji medycznej”. Chodzi o oferowanie i promowanie metod mających rzekome właściwości lecznicze lub diagnostyczne, które nie posiadają potwierdzenia w aktualnej wiedzy medycznej, a ich stosowanie może prowadzić do zaniechania konwencjonalnego leczenia.

2. Nowe, potężne uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta (RPP)

Największa zmiana nie dotyczy samych definicji, ale narzędzi egzekucji. Dotychczas RPP miał ograniczone możliwości szybkiego reagowania. Od teraz zyskuje oręż, którego nie powstydziłby się prokurator:

  • Decyzje tymczasowe: RPP może nakazać natychmiastowe zaprzestanie określonej praktyki lub promocji jeszcze przed zakończeniem pełnego postępowania wyjaśniającego.

  • Ostrzeżenia publiczne: Rzecznik ma prawo publicznie piętnować dany podmiot, informując w mediach o podejrzeniu stosowania niebezpiecznych metod.

  • Ogromne kary finansowe: Za naruszanie zbiorowych praw pacjentów (w tym stosowanie i promowanie pseudomedycyny) grozi kara do 1 miliona złotych. Za sam brak współpracy z Rzecznikiem – do 100 tysięcy złotych. Co ważne, kary te mogą być nakładane nawet wtedy, gdy właściciel zamknie działalność tuż przed wydaniem decyzji.

Gdzie leży granica dla branży piercingu?

Czy igła do piercingu i kolczyk mogą zostać uznane za narzędzia „praktyki pseudomedycznej”? Wszystko zależy od narracji, jaką wokół swojej pracy buduje salon lub dystrybutor.

Sama usługa piercingu – jako zabieg z zakresu estetycznego zdobienia ciała (modyfikacji ciała) – nie podchodzi pod definicję świadczenia zdrowotnego i nie podlega pod rygor „Lex Szarlatan”. Piercer nie udaje lekarza, a klient nie przychodzi do studia, by wyleczyć chorobę nerek czy nadciśnienie.

Problem pojawia się w momencie, gdy w grę wchodzi marketing oparty na rzekomych właściwościach prozdrowotnych.

Kluczowy punkt zapalny: Daith i Shen Men piercing. Jeśli studio promuje przekłucie Daith jako „skuteczną i alternatywną metodę leczenia migreny”, a przekłucie Shen Men reklamuje jako „sposób na stany lękowe i depresję”, w świetle przepisów z lipca 2026 roku bezpośrednio naraża się na kontrolę i drastyczne kary.

Przypisywanie kolczykom właściwości leczniczych (powołując się np. na zniekształconą teorię akupunktury bez twardych dowodów naukowych) kwalifikuje się jako publiczna promocja metody niezgodnej z aktualną wiedzą medyczną. Dla Rzecznika Praw Pacjenta taki marketing to klasyczna dezinformacja, która może skłonić pacjenta do rezygnacji z konwencjonalnego leczenia neurologicznego czy psychiatrycznego.

Jak legalnie i bezpiecznie prowadzić marketing po zmianach?

Nowelizacja nie zabrania wykonywania żadnego rodzaju przekłuć. Wymusza jednak absolutną profesjonalizację języka korzyści, jakim posługuje się branża.

Aby spać spokojnie i nie narazić się na dotkliwe kary RPP, profesjonalne studia oraz sklepy z biżuterią (takie jak Piercingownia.pl) muszą przestrzegać kilku żelaznych zasad:

  1. Komunikacja oparta na estetyce: Promuj Daith, Shen Men czy jakiekolwiek inne przekłucie wyłącznie jako ozdobę podkreślającą anatomię i styl.

  2. Koniec z obietnicami medycznymi: Na stronach WWW, w social mediach i newsletterach nie mogą pojawiać się sformułowania typu: „cierpisz na migrenę? Zrób u nas kolczyk Daith i zapomnij o bólu”.

  3. Edukacja w duchu „safe piercingu”: Zamiast obiecywać uzdrowienie, skup się na edukacji o bezpiecznych materiałach (np. tytanie implantologicznym G23), sterylności zabiegu i prawidłowej pielęgnacji. To buduje markę ekspercką bez wchodzenia na pole minowe pseudomedycyny.

  4. Jasna klauzula (Disclaimer): Jeśli na blogu poruszasz tematykę mitów krążących wokół piercingu, zawsze wyraźnie zaznaczaj, że zabieg ma charakter wyłącznie kosmetyczny/ozdobny, a w przypadku problemów zdrowotnych należy niezwłocznie skonsultować się z lekarzem.

Podsumowanie: Bat na oszustów czy zagrożenie dla branży?

„Lex Szarlatan” nie uderzy w piercerów, którzy traktują swoje rzemiosło poważnie i transparentnie. Ustawa ta bezlitośnie zweryfikuje jednak tych, którzy próbowali budować swoją pozycję rynkową na żerowaniu na ludzkim cierpieniu i braku wiedzy, oferując kolczyki jako remedium na skomplikowane schorzenia.

Dla profesjonalistów z piercingownia.pl i całego środowiska dbającego o najwyższe standardy, nowe przepisy to w rzeczywistości szansa na ostateczne oczyszczenie rynku z nieuczciwej konkurencji i budowanie jeszcze większego zaufania u świadomych klientów.

 

 

AUTOR: Maciej Filus

Autor jest geologiem i specjalistą digital marketingu. Od 35 lat pracuje w branży jubilerskiej, a od 2000 roku koncentruje swoje zainteresowania biznesowe na produkcji, imporcie oraz sprzedaży kolczyków do ciała- PIERCINGÓW. Stworzył markę OTHER PIERCING oraz e-commers piercingownia.pl

 

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz